„Brudna dwunastka” Thomasa Gordona to zbiór 12 barier komunikacyjnych, które mogą znacząco utrudniać skuteczną komunikację międzyludzką, zniekształcać przekaz
i hamować skuteczną wymianę myśli. Wśród nich znajdują się m.in. ocenianie, rozkazywanie, grożenie, doradzanie czy moralizowanie – wszystkie te mechanizmy mogą prowadzić do wywołania oporu, zamknięcia się w sobie lub nieporozumień.
Jednak co się stanie, gdy te bariery komunikacyjne zostaną celowo wprowadzone do coachingu prowokatywnego w sposób przesadny, groteskowy, a nawet absurdalny? W coachingu prowokatywnym, który stawia na wywołanie zmian poprzez prowokację, przerysowane użycie barier komunikacyjnych może okazać się niezwykle skutecznym narzędziem.
Mimo, iż podejście takie może być obarczone ryzykiem utraty dobrego porozumienia, nie może się odbyć bez nastawienia na troskę o klienta. Podejście Frank’a Farelly’ego, twórcy terapii prowokatywnej, było takie: „Bardzo istotnym jest, aby działać z błyskiem w oku i miłością w sercu”. Dopiero gdy mamy otwarte serce, zbudowaną relację i zaufanie, pojawi się przestrzeń na tego typu prowokatywne interwencje.
W tym artykule przyjrzyjmy się, jak 12 barier komunikacyjnych T. Gordona może zostać wykorzystanych w coachingu prowokatywnym, prowokując refleksję i pomagając klientowi
w przełamaniu własnych barier. W tym kontekście, każda z przeszkód komunikacyjnych stanie się narzędziem do pracy z klientem, zmieniając z pozoru poważne trudności w źródło uśmiechu i ostatecznie – osobistego wglądu.
Pierwsza grupa barier komunikacyjnych, to bariery polegające na osądzaniu rozmówcy. Należą do niej krytykowanie, przezywanie, stawianie diagnozy i chwalenie połączone z oceną.
- Krytykowanie w tradycyjnej komunikacji często prowadzi do napięć i nieporozumień. Zamiast rozwiązywać problemy, krytyka może zaostrzyć sytuację, prowadząc do obrony i pogłębienia konfliktu. W coachingu prowokatywnym, krytykowanie może stać się narzędziem do wywołania śmiechu i absurdalnych reakcji, zmuszając klienta do spojrzenia na swoje problemy z kompletnie irracjonalnej perspektywy.
Przykład „krytykowania” w coachingu prowokatywnym:
„Aż trudno uwierzyć, że nie potrafisz wcisnąć guzika na telefonie, kiedy twój pies potrafi włączać światło! To chyba najwyższy czas, żebyś się zastanowił, co w ogóle robisz w życiu!”.
- Przezywanie – nadawanie etykiet, poniżanie kogoś lub podciąganie go pod stereotyp zamyka drogę do poznania drugiego człowieka i uniemożliwia zrozumienie go.
W coachingu prowokatywnym, podobnie jak w przypadku krytykowania, przezywanie może być używane jako narzędzie do wywołania w kliencie refleksji, często w sposób humorystyczny i przerysowany. Może przybierać formę groteskowych i zabawnych wyolbrzymień, które zmieniają codzienne mechanizmy komunikacyjne w coś zupełnie absurdalnego. Takie podejście może pozwolić klientowi oderwać się od zbyt poważnego traktowania siebie, oferując jednocześnie sposób na rozładowanie napięcia.
Przykład „przezywania” w coachingu prowokatywnym:
„O rany, Mistrz Wszechświata Narzekania się odezwał! Masz naprawdę supermoc, żeby zamienić każdą sytuację w katastrofę! Może teraz czas, żebyś użył tej supermocy do czegoś bardziej konstruktywnego, na przykład… może posprzątania swojego biurka, zanim zostaniesz oficjalnym właścicielem tytułu 'Zawodowego Użalacza się nad Życiem’?”.
- Stawianie diagnozy – polega na ocenianiu drugiej osoby, co może prowadzić do zamknięcia jej w sztywnych ramach i uniemożliwić otwartą komunikację. Chociaż może być to szkodliwe w tradycyjnych rozmowach, w coachingu prowokatywnym może być wykorzystywane w sposób świadomy i celowy. W takim kontekście stawianie diagnozy może pozwalać na wywołanie szoku, wstrząsu czy zaskoczenia, co prowadzi do zmiany sposobu myślenia i otwartości na rozwiązania.
Przykład „stawiania diagnozy” w coachingu prowokatywnym (w odpowiedzi na spóźnienie klienta):
„O, widzę, że znów zapomniałeś o czymś ważnym? Diagnoza: ‚Niezdolność do Przypomnienia Rzeczy’. Objawy: zapomniane imieniny mamy, zapomniane spotkania, zapomniane hasła do poczty. Leczenie: codzienne pisanie w kalendarzu. A jeśli to nie pomoże, może pomocnik robot w wersji mini?”
- Chwalenie połączone z oceną – polega na wyrażaniu pochwał w sposób, który łączy je z oceną, co może sprawić, że odbiorca poczuje się oceniany lub poddany presji. Takie pochwały mogą stwarzać wrażenie, że drugiej osobie nie wolno po prostu czuć się dobrze z powodu własnych osiągnięć – musi na nie zasłużyć, spełniając określone standardy. W kontekście tradycyjnej komunikacji, może to blokować autentyczną komunikację, jednak w coachingu prowokatywnym połączenie komplementów z oceną, która może być zarówno przesadna, jak i zabawna, może stać się efektywnym narzędziem prowokacji, które wywołuje refleksję u klienta i zmusza go do konfrontacji z własnymi przekonaniami o sobie i swoich działaniach.
Przykład „chwalenia połączonego z oceną” w coachingu prowokatywnym:
„Wow, jak ty to robisz? Znowu zapomniałeś o spotkaniu! To prawdziwy talent! Potrafisz zapomnieć o wszystkim – nie tylko o spotkaniach, ale o całym tygodniu! Jeśli to nie jest supermoc, to nie wiem, co nią jest!”
Taka absurdalna pochwała pozwala klientowi spojrzeć na swoje niepowodzenia
w sposób lżejszy i śmieszny, a nie pełen winy.
Druga kategoria barier komunikacyjnych to dawanie rozwiązań. Dawanie rozwiązań może przyjmować formę rozkazywania, grożenia, moralizowania, doradzania lub manipulacji za pomocą pytań.
- Rozkazywanie – w kontekście coachingu prowokatywnego, coach świadomie może używać rozkazów, aby zmusić klienta do refleksji nad jego oporem, wątpliwościami czy sposobami, w jakie podchodzi do wyzwań.
Przykład „rozkazywania” w coachingu prowokatywnym (gdy klient mówi, że czuje się przytłoczony problemami):
„Wstań natychmiast i zacznij tańczyć! Tak, tańcz przez pięć minut. Jeśli nie potrafisz, to odtańcz po prostu zwykły taniec wariata. To rozwiąże wszystkie twoje problemy
z pewnością!”.
Przerysowane polecenie ma na celu rozładowanie napięcia i pokazanie klientowi, że
w życiu można reagować w sposób niespodziewany i lekki.
- Grożenie – jest kolejną z dwunastu barier komunikacyjnych T. Gordona, która polega na stosowaniu gróźb w celu wywołania reakcji, często w postaci lęku lub oporu. W tradycyjnej komunikacji może być postrzegane jako forma manipulacji i kontroli, lecz w kontekście coachingu prowokatywnego może być stosowane celowo w celu stymulowania klienta do głębszej refleksji nad tym, co naprawdę go blokuje i skłonienie go do zmiany w myśleniu i zachowaniu. Coach może w sposób przesadny i całkowicie absurdalny „grozić” klientowi, wykorzystując humor do rozładowania napięcia
i pokazania, że nie ma potrzeby poważnego traktowania niektórych problemów.
Przykład „grożenia” w coachingu prowokatywnym (gdy klient odkłada działania na później):
„Jeśli nie zaczniesz działać, zostaniesz zamknięty w wieży z książek o samopomocy
i będziesz musiał przeczytać je wszystkie, zanim wyjdziesz!”.
- Moralizowanie – to sposób, w jaki często próbujemy przekonywać innych do czegoś, często z góry oceniając ich zachowanie i przekonania. W codziennym życiu moralizowanie może wywoływać irytację, ponieważ sprawia wrażenie narzucania „słusznych” poglądów. Jednak w coachingu prowokatywnym moralizowanie może być używane z przymrużeniem oka – coach przerysowuje zachowania klienta, stosując absurdalne i humorystyczne morały, które wywołują reakcję i zmieniają jego perspektywę na wyzwanie, z którym się zmaga.
Przykład „moralizowania” w coachingu prowokatywnym (gdy klient ma tendencję do unikania działań):
„Czasem, jak nie robisz nic, to nie jesteś leniem, tylko artystą – tworzysz pustkę, której nikt nie doceni, ale przynajmniej masz pełną kontrolę nad tym, że nie robisz nic!”.
W tym przypadku coach przekształca bierność w „sztukę” – pomysł jest absurdalny
i pełen humoru, ale pomaga klientowi zrozumieć, że brak działania nie prowadzi do niczego dobrego, mimo że może być wygodną wymówką.
- Doradzanie – to kolejna bariera komunikacyjna, którą T. Gordon wskazuje jako przeszkodę w efektywnej komunikacji. Zwykle, kiedy próbujemy doradzić komuś, robimy to z najlepszymi intencjami – chcemy, aby nasz rozmówca podjął „właściwą” decyzję. Kiedy w coachingu prowokatywnym doradzanie staje się zabawne
i przerysowane, klient przestaje traktować je poważnie i zaczyna dostrzegać, jak absurdalne może być unikanie działania lub podejmowanie decyzji w oparciu
o przestarzałe przekonania.
Przykład „doradzania” w coachingu prowokatywnym (gdy klient nie potrafi podjąć żadnej decyzji):
„Wiesz, jeśli chcesz naprawdę zacząć podejmować decyzje, polecam założyć kapelusz z wielkim piórem. To działa – przynajmniej będziesz wyglądać jak ktoś, kto wie, co robi!”
- Stawianie zbyt wielu pytań – może sprawiać, że rozmowa staje się przytłaczająca lub wręcz paraliżująca. Zbyt duża liczba pytań może prowadzić do poczucia, że rozmówca jest bombardowany informacjami, przez co może poczuć się zagubiony lub niepewny. Kiedy coach prowokatywny zaczyna zadawać absurdalnie wiele pytań, nie ma to na celu faktycznego uzyskania odpowiedzi, ale wywołanie u klienta poczucia chaosu, które prowadzi do odkrycia nowych perspektyw i uwolnienia się od nadmiernego analizowania.
Przykład „stawiania zbyt wielu pytań” w coachingu prowokatywnym (gdy klient boryka się z nadmierną analizą swoich problemów):
„A co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, że twój kot wcale nie jest kotem, ale w rzeczywistości przebranym kangurem? Jakie decyzje zmieniłyby się w twoim życiu?
A może chciałbyś otworzyć szkołę dla zwierząt – ale tylko dla kangurów przebranych za koty?”
Takie pytania nie mają sensu, ale zmuszają klienta do oderwania się od schematycznego myślenia i spojrzenia na swoje problemy w kontekście absurdu.
Trzecia i ostatnia kategoria barier komunikacyjnych została nazwana unikaniem udziału
w troskach drugiego człowieka. Zaliczają się do niej: odwracanie uwagi, logiczne argumentowanie i uspokajanie.
- Odwracanie uwagi – to jedna z barier komunikacyjnych, która sprawia, że rozmowa staje się powierzchowna, a rozmówca unika konfrontacji z trudnymi tematami. Jednak w coachingu prowokatywnym odwracanie uwagi może stać jednym z najbardziej absurdalnych i humorystycznych narzędzi. Stosując je w sposób ekstremalny
i przesadzony, coach zmusza klienta do wyjścia ze strefy komfortu i konfrontacji z własnym oporem w sposób lekki i zabawny.
Przykład „odwracania uwagi” w coachingu prowokatywnym (gdy klient koncentruje się na swoich problemach w sposób przesadny):
„Wiesz, kiedy ostatnio zauważyłem, że moje skarpetki zaczęły tworzyć grupy wsparcia, nie wiem, o co chodzi z ich nową filozofią. Chciałem je spytać, ale wtedy zrozumiałem, że nie znam już numeru telefonu do moich kluczy!”.
Ta całkowicie absurdalna historia zmusza klienta do oderwania się od swojego problemu i spoglądania na życie z większym dystansem.
- Logiczne argumentowanie – czyli wykorzystywanie rozumowych dowodów, faktów i struktur w celu przekonania rozmówcy do określonego punktu widzenia.
W standardowej komunikacji może prowadzić do eskalacji napięcia, szczególnie jeśli druga strona nie zgadza się z przedstawionymi argumentami. W coachingu prowokatywnym przesadne stosowanie logiki, prowadzące do kompletnych absurdów, może stać się narzędziem ośmieszającym nadmierną powagę, w jakiej klient traktuje swoje problemy.
Przykład „logicznego argumentowania” w coachingu prowokatywnym (gdy klient zbyt mocno analizuje swoje problemy):
„Patrząc na sytuację z czysto logicznego punktu widzenia, skoro kury nie chodzą do szkoły, to znaczy, że edukacja jest dla nich zbyteczna. Więc jeśli chcesz się poczuć lepiej, zacznij nosić kapelusz – bo kapelusze mają najwięcej przyjaciół w historii”.
- Pocieszanie – w tradycyjnej komunikacji może być wykorzystywane do prób złagodzenia emocji rozmówcy. Choć może sprawić, że dana osoba poczuje się chwilowo lepiej, często prowadzi do zignorowania głęboko tkwiących problemów, które wciąż pozostają nierozwiązane. W coachingu prowokatywnym uspokajanie może być stosowane w sposób zupełnie absurdalny, w celu wywołania śmiechu i pokazania klientowi, jak uwolnić się od nadmiernego lęku przed problemami.
Przykład „uspokajania” w coachingu prowokatywnym:
„Spokojnie, spokojnie, nie musisz się stresować! Może rzeczywiście poczekaj, aż cała Ziemia zacznie kręcić się wolniej, żebyś miał więcej czasu na podjęcie decyzji. Albo poczekaj, aż wylecisz na Marsa, bo tam pewno jest mniej presji! Wiesz, jak to mówią: nigdy nie jest za późno…”.
Efekty zastosowania „brudnej dwunastki” w coachingu prowokatywnym
„Brudna dwunastka” T. Gordona, mimo że opracowana w kontekście efektywnej komunikacji między ludźmi, może być doskonałym materiałem do pracy w ramach coachingu prowokatywnego, który poprzez prowokacyjne pytania i stwierdzenia, zmusza klientów do konfrontacji z ich ograniczeniami komunikacyjnymi i pomaga im wyjść ze sztywnych schematów myślenia. W kontekście coachingu, „brudna dwunastka” staje się więc narzędziem służącym do zakłócania tych schematów i wyzwalania zmiany.
Każda z tych barier, takich jak ocenianie, rozkazywanie, grożenie czy doradzanie, jest stosowana w sposób groteskowy i absurdalny. Zamiast traktować te bariery jako coś, co blokuje zrozumienie, coach prowokatywny przekształca je w narzędzia do wywołania śmiechu, a przez to do głębszej refleksji.
Przekształcenie tych komunikacyjnych przeszkód w źródło humoru pomaga nie tylko rozładować napięcie, ale także otworzyć klienta na nowe, mniej konwencjonalne sposoby wyrażania siebie. Użycie „brudnej dwunastki” w coachingu prowokatywnym może być jak „wyjście z pudełka” – zmusić klienta do postrzegania swojej sytuacji w zupełnie nowy sposób. Nie uda się to jednak bez otwartego serca coacha i jego niezachwianej wiary w moc sprawczą klienta.
